Przymierze

Piątek:
18:00 – msza święta (kaplica św Krzysztofa);
19:00 – spotkanie modlitewne (salka JDA);
21:00 – koronka do MIŁOSIERDZIA BOŻEGO!

Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18,20)

Myślą przewodnią naszych spotkań jest próba stanięcia twarzą w twarz z Chrystusem, Żywym Bogiem, który realnie prowadzi nas do Ojca w Duchu Św., dlatego struktura modlitwy zakłada aktywność i zaangażowanie. Nasza modlitwa ma nam pomagać odkrywać obecność Trójcy Św. w życiu, odkrywać bliskość Bożą we wszystkich wydarzeniach, które nas dotykają – w radościach i sukcesach, ale także w tym co trudne, przeciwko czemu się buntujemy, czego nie rozumiemy. Poza modlitwą spontaniczną, poza wypowiadanymi słowami, jest czas na śpiew (dużo śpiewu), ale jest też i czas na zatrzymanie się w ciszy nad Pismem Św. Poprzez lata spotkań i rozeznania, nasza modlitwa wykształciła swoją dynamikę, którą można opisać w kilku etapach.

Krótkie wyciszenie – przygotowanie serca

Początkiem jest zawsze krótkie wyciszenie. To jest czas, kiedy można sobie uświadomić to, po co tak naprawdę przychodzimy na spotkanie, zobaczyć swoje motywacje, dostrzec rozproszenia, spróbować wyciszyć serce., przygotować je na osobiste spotkanie z Bogiem.

Przyzywanie obecności Ducha Św. – „Przyjdź Duchu Święty!”

Niestety, nadal w Kościele jest trochę tak, że osoba Ducha Św. jest nieco „zaniedbywana”. Niewielu z nas uświadamia sobie, że apostołowie zostali tak naprawdę wysłani na swoje misje głoszenia Ewangelii dopiero w momencie zesłania Ducha Św. Zanim to się stało, siedzieli zamknięci przez 50 dni w wieczerniku nie wiedząc, co mają czynić.

Przyzywanie Ducha Św. na samym początku ma nam uświadomić, że potrzebujemy jego darów i obecności w każdej chwili naszego życia. Bez niego nie bylibyśmy w stanie się modlić, wypowiadać Imienia Bożego. To jest czas na specyficzną prośbę – o wszystkie dary konieczne nam w tej chwili, aby nasza modlitwa nie była tylko pobożnym myśleniem. To czas proszenia o obecność Ducha Św. w darze odwagi, miłości do bliźniego, do siebie samego, w łasce skupienia, przebaczenia sobie i innym, w jedności, a także wielu innych rzeczach, które są nam w danym momencie potrzebne, by otworzyć serce przed Panem.

Słowo Boże – czas słuchania

Po powierzeniu naszych trosk, umocnieni Duchem Św., przechodzimy do słuchania tego, co Bóg chce nam powiedzieć i pokazać poprzez Pismo Św. Jest to czas zatrzymania się, refleksji nad jakością swojej relacji z Jezusem, nad życiem modlitwy. Nade wszystko jest to powrót do źródeł, przyjście bezpośrednio do Tego, który ma słowa życia wiecznego, który ma moc uzdrowić nasze serca, który pragnie prawdziwego szczęścia w dla każdej i każdego z nas.

Prośba – „Prosimy Cię, Jezu!”

Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą” (Mt 7, 7-8) – takie słowa zachęty słyszymy z ust samego Jezusa!

Czasem wydaje nam się, że tkwimy w sytuacjach czy problemach, które nas przerastają. My sami lub nasi bliscy potrzebują Bożego światła, Jego Ducha. Czasem osoby drogie naszym sercom lub my osobiście nie mamy w sobie siły, aby się modlić. I dlatego właśnie czas prośby jest nam potrzebny. Po tym, jak zasiane w nas zostało ziarno Słowa Bożego, następuje moment na oddanie Bogu wszystkiego tego, co nosimy głęboko w sercu. I możemy być pewni tego, że nie jesteśmy sami – bo choć każdy z nas stoi przed Bogiem osobiście, indywidualnie przyjęty i wyjątkowo przez Niego traktowany, wspiera go swoją modlitwą cała wspólnota.

Dziękczynienie – „Dziękujemy Ci, Panie!”

Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.” (1 Tes 16-18)

To jest czas, w którym możemy spojrzeć na swoje życie i odnaleźć ślady działania i obecności Boga w naszym życiu, podziękować mu za wszystko, co dla nas robi, za wszystko, co od niego otrzymujemy. Jest to czas prawdy o Bogu żywym, który nie pomija nikogo! O Bogu, który jest hojny dla każdego, kto szczerze wzywa Jego Imienia. Jest to czas, w którym możemy czasem dostrzec, że choć modliliśmy się o konkretne rozwiązanie, Pan Bóg objawił swoją moc przechodząc wszelkie nasze oczekiwania. To moment, w którym dziękujemy za rzeczy wielkie, ale i za te całkiem proste, codzienne, aby nie dać się zwariować myśleniu, że wszystko nam się należy, ale uznać, że wszystko jest darem!

Chwała – „Bądź uwielbiony, Panie!”

Czas oddania chwały Bogu to moment największego zbliżenia się do Niego. Św. Igancy prosił Boga, aby wszystko, co robi było zawsze w sposób czysty skierowany ku większej Jego chwale. Po to mamy czas modlitwy uwielbienia, aby ucieszyć się Bogiem dla Niego samego. Jest on zupełnie naturalną konsekwencją tego wszystkiego, co wydarzyło się wcześniej – Bóg do nas przemówił, oddaliśmy mu wszystkie nasze ciężary, potrafiliśmy go rozpoznać w naszym życiu i podziękować mu za to. To zupełnie naturalne, że po tym wszystkim chcemy Go uwielbić, śpiewać mu pieśni chwały z miłości do Niego samego.

Wielu osobom uwielbienie myli się z dziękczynieniem… Ale różnica jest zasadnicza. Dziękujemy zawsze „za coś…”, a uwielbiamy konkretne cechy Boga. Dziękuję mu za to, że dał mi rozum, wspierał moja wolę i zdałam egzamin. Albo za to, że ktoś z mojej rodziny przeszedł operację zakończoną sukcesem. Ale uwielbiam w tym wszystkim Boże dzieło stworzenia, Jego dobroć, Jego miłość, jego troskę. Uwielbiam tajemnicę Jego Zmartwychwstania, dzięki której daje mi nadzieję na życie wieczne.